Zły
Wyrok sądu w Strasburgu na korzyść Tadeusza Sienkiewicza był prawdopodobnie jedynym, o którym nie poinformowała ani telewizja, ani polskie radio. Być może stało się tak ze względu na precedensową długość trwania dochodzenia do prawdy. Okres 13 lat i 6 miesięcy nie jest czymś, czym tuż przed wejściem do Unii Europejskiej można się pochwalić.
Tadeusz Sienkiewicz, były szef działu kalkulacji i rozliczeń, a następnie kontroli wewnętrznej Pracowni Konserwacji Zabytków w Szczecinie ten najdłuższy proces współczesnej Europy przepłacił trudnymi do zagojenia bliznami na zdrowiu. Walkę z byłym przedsiębiorstwem i szefami, z sądami i prokuraturą toczył z prozaicznej przyczyny - za przekręt w jego firmie obwiniono jego, który jako pierwszy je odkrył.
- Na zwykłą logikę, to niemożliwe, ale przekonałem się, że w Polsce wszystko jest możliwe - mówi po latach ze smutkiem, nie ciesząc się zbytnio z wyroku w Strasburgu i orzeczonego tam odszkodowania.