Trzy razy zwalniany
Tuż po tych tych zdarzenia Sienkiewicz założył organizację zakładową NSZZ "Solidarność". Cały czas też domagał się anulowania fałszywej opinii, przesłanej do Izby i sugerującej jego winę w sprawie przekrętu.
Dyrektor zagroził zwolnieniem go z pracy, co też uczynił, uzgodniając zgodę na to z (sic !) organizacją OPZZ. Po protestach "Solidarności" przywrócił do pracy grożąc jednak, że jak Sienkiewicz nie przestanie się awanturować, to z pracą się pożegna. Sienkiewicz nie ugiął się, zwolniony więc został drugi raz, przyjęty i ponownie zwolniony. Za trzecim razem pretekstem stała się likwidacja Działu Kontroli Wewnętrznej, której był kierownikiem.
W trakcie kolejnych zwalniań w sprawie ukarania nie tego człowieka, który przyczynił się do nieprawidłowości w firmie zaoponowała Izba Skarbowa, zaprotestowała zakładowa organizacja związkowa, ówczesny szef regionu szczecińskiego "Solidarność" Edward Radziewicz i Komisja Krajowa NSZZ "Solidarność". Dyrektor naczelny PKZ-tów w Warszawie zażądał "sprostowania w Izbie Skarbowej w Szczecinie negatywnej opinii wystawionej Tadeuszowi Sienkiewiczowi".
Dyrektor szczecińskiego PKZ wprawdzie po piśmie swojego zwierzchnika powiadomił Izbę Skarbową, że to nie Sienkiewicz jest winnym przekrętów, ale zwolnienia nie cofnął. Kiedy Izba zażądała podania nazwiska winnego, dyrektor raz jeszcze wskazał na Sienkiewicza.
Po latach Sąd Okręgowy w Szczecinie stwierdził, że kontrola przeprowadzona na zlecenie warszawskiej centrali PKZ wykazała, że "nieprawidłowości stwierdzone przez Izbę Skarbową nie powinny obciążać powoda, lecz jego przełożonych". Powołano się między innymi na ówczesne oceny Tadeusza Polaka, dyrektora naczelnego Pracowni Konserwacji Konserwacji Zabytków w Warszawie, Ministerstwa Kultury i Sztuki oraz Zarządu Regionu NSZZ "Solidarność" Pomorza Zachodniego.
Inne tematycznie powiązane strony:
†
|